Amelia Czekańska

Amelia Czekańska -

Wirus

WP_20150518_18_46_36_ProCzas szybko biegnie, rany po operacji też się szybko goją.

Nasza Amelka, może się już cieszyć u jednej rączki wszystkimi pięcioma paluszkami, jeszcze jest bardzo ostrożna, ale powoli zaczyna się nimi posługiwać.

Druga rączka wciąż zabandażowana, a pod opatrunkiem dystraktor, który już na dobre rozepchnął od siebie kości środkowych palców.

Już wkrótce, Amelkę czeka ostatnia operacja, która  pozwoli się cieszyć z wszystkich paluszków u rąk.

Wyjazd do Hamburga już jest blisko a tym czasem Amelie zaatakował wirus żołądkowy.

Nagle dziecko bardzo osłabło, straciło chęć do zabawy, prawie nic nie jadło, a mimo wszystko  biegunka i wymioty nie odpuszczały, wręcz było ich coraz wiecej

Udaliśmy się zatem z Amelką do szpitala bojąc się o jej stan zdrowie i możliwość odwodnienia.

Na miejscu zrobiono jej badania i podano kroplówkę, jak zwykle pobieranie krwi nie należało do najprzyjemniejszych i wywołało wiele płaczu.

Po powrocie do domu Amelka już grzecznie zasnęła i spała już do rana bez żadnych dolegliwości.

Rankiem zaczęła wesoło gaworzyć i wyrażać chęć do zabawy, z uśmiechem powitała wszystkich domowników.

W ten dzień akurat było Boże Ciało, wiec Amelka ubrała piękną sukienkę i trzymając w ręku koszyk pełen kwiatów, była już gotowa do wyjścia na procesję

WP_20150604_11_13_44_SmartWP_20150604_11_13_23_Smart_1

 

 

 

 

 

Wyruszyła z ogromną chęcią, choć słabe nóżki szybko się zmęczyły, na szczęście z pomocą przyszedł wózek.

Oczywiście w tej wyprawie, nie mogło zabraknąć starszego brata Szymona, dzielnie dzwoniąc dzwonkiem dawał  znać że już idą.

Następnego dnia,  Amelka wybierała się w podróż na urodziny do swojej Kuzynki, niestety w drodze wirus znów zaatakował, tym razem nasilając się jeszcze bardziej.

Znów Amelka wylądowała w szpitalu, leczy tym razem na dłużej.

Przez parę dni podawano jej kroplówki i robiono badania, a gdy już było wszystko dobrze Amelka wróciła do domu.

Szybko musiała się zbierać z formą do wyjazdu

 

 

 

 

 

Wszystko dobrze

P1110559Sight_2015_04_25_111754_646

Nic tak nie cieszy rodziców jak roześmiana buzia dziecka, zwłaszcza po tym jak dopiero co było na stole operacyjnym.

Amelia po tej operacji ma już na jednej dłoni wszystkie pięć palców, został jej ściągnięty aparacik i przeniesiony na drugą rączkę. Teraz już tylko trzeba czekać gdy rany się zagoją.

Na szczęście naszej kruszynce apetyt dopisuje i wszystko ładnie się goi, coraz mniej dokuczają boleści i tylko przy zmianie opatrunku zdecydowanie się nasilają.

Czas spędzony w szpitalu powoli dobiega końca, inne polskie rodziny również wracają do domu.P1110421

Jeszcze tylko podziwiamy widoki w pobliskim porcie, spacerujemy po okolicy i już pakujemy się do drogi powrotnej.

 

P1110426P1110555Dzieciakom tym razem przychodzi podróżować w dzień, co niezbyt się im podoba, bo komu się chce siedzieć tyle godzin w foteliku, skoro tyle energii w zapasie. Na szczęście nie udało się im roznieść samochodu i bezpiecznie wróciliśmy do domu.

Teraz Amelia grzecznie pomaga mamie zmieniać opatrunki i grzecznie uczestniczy w swoich zajęciach.

20150510_15422420150510_154244

20150510_154206

Dni w szpitalu

WP_20150422_18_47_51_ProW następny dzień po operacji Amelka była bardzo słaba, ledwo patrzyła na oczka, dopiero po południowej drzemce doszła do siebie, odbiła się z wózka i zaczęła spacerować po korytarzu.WP_20150423_11_56_53_Pro

 

 

 

 

 

 

Liczne grono dzieci sprawiło, że Amelka szybko przestała się przejmować zabandażowanymi rączkami, tylko zaczęła kombinować jakby w nie wziąć zabawki.

Następnego dnia Amelce zostały zmienione opatrunki i podkręcony  dystraktor, który został zamontowany na drugiej rączce.

Takie zabiegi czekają Amelkę codziennie rano przez długi okres czasu.

Miejmy nadzieję, że rączki będą się ładnie goić i tym razem nie przydarzą się nam żadne niespodzianki.

Na zewnątrz zrobiła się pogoda, wiec Amelka wybrała się pozwiedzać okolicę.

Sight_2015_04_24_153911_006 Sight_2015_04_24_160901_142Sight_2015_04_24_155508_189Sight_2015_04_24_155357_915Sight_2015_04_24_155406_492 Sight_2015_04_24_155822_176

Uciechy w okolicznym placu zabaw było co niemiara, Amelka z chęcią zwiedzała każde miejsce sprawdzając cóż ono za ciekawości skrywa. Biegała sobie po łące próbując dogonić brata, który jej cały czas uciekał.  Słonko szybko schowało się za chmury, gonione przez zimny wiatr, przyszedł czas wracać z powrotem do szpitalnego pokoju.

Na szczęście w szpitalu też nie było tak źle, Amelka szybko łapała zabawkę i biegła bawić się do dzieci. Najbardziej podobały jej się spotkania w szpitalnym przedszkolu, gdzie wskakiwała na rower i kazała się wozić albo wchodziła do małego domku i tam gotowała obiadki i bawiła się w sprzedawce.

P1110365P1110362Sight_2015_04_24_173547_827Sight_2015_04_24_164157_292

Po takim całym dniu wrażeń i nie kończącej się zabawy, Amelka przeważnie bardzo szybko zasypiała, chociaż czasami zbierało jej się również na psoty.

P1110402P1110396

Czwarta Operacja dłoni

WP_20150422_16_21_45_ProWczesnym rankiem o godzinie 5 Amelka zjadła swoje śniadanko, był to ostatni posiłek przed operacją, a później już tylko mogła popijać wodę.

Pół godziny wcześniej, przyszła pielęgniarka z środkiem nasennym, jak się później okazało, ze zbyt małą jego ilością.

Amelka nie zdążyła zasnąć, nie pomogły ani kołysanki, ani matczyne ręce, świadoma zjechała na dół patrząc na zielone maski.

Gdy wjechał stół operacyjny, Amelkę opanowała trwoga, za żadne skarby nie chciała puścić mamy, dopiero po dodatkowej dawce środka usypiającego podanego dożylnie w nóżkę, szybko zamknęła oczka i spokojnie zasnęła.

Operacja trwała ponad cztery godziny i przebiegła bez komplikacji

Słabiutkie dzieciątko wróciło do swojego pokoiku i tylko patrzyło bezwolnie po twarzach, nie mogąc wykrztusić nawet słowa.

 

Pod wieczór Amelka powoli dochodziła do siebie, zdążyła zauważyć że ma już zabandażowane obie rączki. Noc była niespokojna, Amelia nie mogła się ułożyć i zasnąć, a gdy się jej to udało, to zaraz się budziła i próbowała ściągać opatrunki, które coraz bardziej jej przeszkadzały.

 

WP_20150421_09_00_28_ProAmelka powoli stara się nadrobić zaległości po uprzednio przebytej operacji, codziennie wytrwale ćwiczy i uczy się po parę godzin. Potrafi już całkiem ładnie powtarzać słówka, liczyć i składać skromne zdania.

Pora wiosenna zaowocowała w ciągły katar, liczne wirusy,kaszel i inne choróbska.

Na szczęście ciągła inhalacja,lekarstwa i liczne zabiegi sprawiły, że dotrwała w zdrowiu do kolejnego wyjazdu.

Amelkę czeka znowu podróż do Hamburga tym razem na operacje obu dłoni.

Po całonocnej jeździe samochodem dotarliśmy na miejsce, Amelce dopisywał humor i bardzo długo nie chciała spać, skrzętnie drocząc się z mamusią.

Na miejscu długo nam przyszło czekać na szpitalny pokoik, w którym Amelka mogłaby się spokojnie zdrzemnąć, na szczęście  przywitały nas polskie rodziny, w których towarzystwie szybko leciał czas.

Reszta dnia wypełniła się szaloną zabawą dzieciaków i rozmowami z lekarzami.WP_20150421_08_08_24_Pro

Okazało się że tym razem operacja zaplanowana jest na południe.

Konsultacja w Monachium

P1110173Czas spędzony w szpitalu mijał bardzo szybko, każdy dzień był wypełniony codzienną zmianą opatrunku i rozkręcaniem dystraktorów a także zabawą która umilała pobyt Amelce.

W szpitalnym przedszkolu dzieciaki dawały upust swoim emocją nie zwracając uwagi  na to że coś ich boli.

Amelka z ogromną chęcią testowała wszystkie rowerki ścigając się po korytarzu z bratem i resztą polskich dzieci.

P1110200

P1110206

 

Niestety jak to zwykle bywa w takich przypadkach, gdy dzieciaki rozkręcają się na dobre to przychodzi czas pożegnań. Ostatnie zmiana opatrunku i w drogę…

 

 

Tym razem jeszcze nie do domu ale na następną konsultację w Monachium.

P1110217P1110213

Droga po właśnie zakończonych feriach nie była szczytem marzeń, ciągłe korki i ograniczenia prędkości, wydłużyły znacznie czas przejazdu miedzy Hamburgiem a Monachium, na szczęście dzieciom nie   przeszkodziło to w smacznym śnie.

Na miejscu  przywitała nas nasza tłumaczka pani Iwona, której bardzo dziękujemy za pomoc.

Po dłuższym oczekiwaniu na wizytę, pojawił się jak zawsze miły dr Gernet zapraszając nas do gabinetu.

W nimi Amelka dostała wielkie pudło z zabawkami, którym zajęła się przez dłuższą chwile, a my spokojnie mogliśmy porozmawiać.

Doktor przeprowadził wywiad i  oglądnął główkę Amelii, wnikliwie się jej przyglądając stwierdził że jak na zespół Aperta wygląda świetnie i wszystko jest w najlepszym porządku.

Po dłuższej rozmowie, szeregu porad i zaleceń doktor przystąpił do wykonania paru zdjęć do dokumentacji, co nie było łatwe przy prędkości ruchów Amelii.

Doktor zaprosił nas na następną konsultację za rok.

W dobrych nastrojach wyruszyliśmy w drogą powrotną do domu.

Kolejne dni

P1110267Wczesnym rankiem przyszedł czas na pierwszą zmianę opatrunku.

Amelia z wielkim zaciekawieniem przyglądała się, co pan doktor wyprawia z jej rączką.

Siedziała grzecznie na kolanach mamusi i nawet jej przez myśl nie przeszło by zapłakać.

Jej rączkę teraz zdobi dziwaczny mechanizm, który poprzez rozkręcanie będzie przez długi czas odpychał od siebie kości palców i rozciągał skórę dłoni.

 

P1110265Następnego dnia przyszedł czas na kolejne rozkręcanie.

Tym razem tego zadania podjęła się Mama, musi ona w niedługim czasie pojąc metodykę tego urządzenia, by muc poradzić sobie sama w domu.

Amelka zasiadła wiec na kolanach pana doktora, a mama przystąpiła do rozkręcania.

Oj nie spodobało się to Amelce, co oznajmiła gromkim krzykiem i wołaniem, że chce do mamy.

Kolana Pana doktora nie były takie fajne jak by się mogło wydawać a Amelia taka grzeczna jak poprzednio, ale pomału i mamie udało się podołać zadaniu mimo trzęsących dłoni.

P1110224WP_20150215_12_26_44_ProWP_20150215_12_27_16_ProP1110070                                                                                                                Z każdym następnym dniem było coraz lepiej…

Po operacji

WP_20150216_17_09_54_ProWP_20150216_17_10_35_ProPo niezbyt udanej nocy, nastał nowy dzień, a w nim tyle nowych wrażeń czeka do odkrycia… Twarz naszej małej bohaterki jakby pogodniejsza, więcej werwy i chęci w poszukiwaniu zabawy.

Boląca rączka już zdaje się nie przeszkadzać tak bardzo i spokojnie wkracza do walki z bratem o zabawki.

P1110118

 

Maraton korytarzowy powoli zaczyna rozkręcać się na dobre, krzyk i wrzawa wypełnia szczelnie jego przestrzenie, rozbrykane dzieci nic sobie nie robią z rodziców i śmiało biegają po korytarzach oddziału.

 

 

WP_20150220_19_28_48_ProWP_20150220_19_28_48_ProŚmiech i zabawa zdaje się nie mieć końca, niestety na każde szaleństwo musi przyjść czas, zmęczenie dało o sobie znać i dzieci bez problemu ułożyły się w swoich łóżeczkach i zasnęły.