01.II.2014 Kontrola w Monachium

1Czas mija tak szybko, jeszcze nie opadły emocje po ostatniej operacji, a już trzeba się pakować i wyruszać do Monachium, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku.

Jazda w środku zimy przez całą noc nie należy do największych przyjemności, ale tylko wtedy Amelka spokojnie sobie spiąć, może pokonać tak daleki dystans. Na szczęście z pomocą przyszedł nam wujek Piotrek, który pomógł nam pokonać znoje tej trudnej drogi.

Gdy nad ranem dotarliśmy na miejsce, Amelka już pełna energii chciała się bawić, gdy napełniła tylko brzuszek mleczkiem, wyruszyła radośnie na zwiedzanie szpitala. Tak ją zaciekawiły szpitalne włości, że wcale nie chciała się oddać swojej pierwszej drzemce. Kołysanie na wózeczku nic nie pomogło, dopiero na rączkach opanował ją upragniony sen. Niestety niezbyt długo się nacieszyła spaniem, bo już zbliżał się czas wizyty. W załatwieniu wszystkich formalności i tłumaczeniu znowu nam pomogła niezastąpiona Pani Iwona, której z tego miejsca bardzo dziękujemy.

Jak zwykle bardzo miło przywitał nas Dr. Gernet, zamienił z nami parę zdań i zaczął badać Amelkę.

Nasza pociecha od razu go poznała i wcale się nie ucieszyła na jego widok, co oznajmiła gromkim płaczem, tak się biedna wystraszyła, że nie dała się oderwać z rąk. Straciła chęć na współprace z osobami w białych fartuchach a niestety będzie musiała patrzeć na nie jeszcze bardzo długo. Doktor powiedział, że jest bardzo zadowolony z rozwoju Amelki i efektów operacji, na tą chwilę z główką jest wszystko w porządku, choć nie zmienia to faktu, że Amelka jeszcze musi wiele przejść. Przed odejściem Amelka jeszcze zaliczyła profesjonalną sesje fotograficzną, szkoda tylko, że na potrzeby szpitala. Jeśli wszystko będzie się układało dobrze, jak do tej pory, to następna wizyta dopiero za rok. I tak zadowoleni z dobrych wiadomości wyruszyliśmy w drogę powrotną.

Podziel się:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge