Amelia Czekańska

Amelia Czekańska -

3 Urodziny

P1110714P1110725

Niedawno Amelka obchodziła swoje trzecie urodziny. Z tej okazji pojawił się wielki tort i liczni goście. Pogoda dopisała, wiec dzieciaki mogły się radośnie bawić na podwórku. Amelce już nie przeszkadzają żadne opatrunki i może spokojnie się bawić z kuzynami.

P1110703P1110701

Dziesięć paluszków

WP_20150623_09_06_59_Pro WP_20150623_16_48_48_ProGdy nadszedł dzień wyjazdu, forma Amelki była zdecydowanie lepsza. Zapakowaliśmy walizki i wyruszyliśmy w drogę. Podczas podróży warunki atmosferyczne nie były najlepsze. Ciągły deszcz i mocny wiatr podczas jazdy nocą szybko powodowały zmęczenie. Mimo wszystko dojechaliśmy bezpiecznie na miejsce.WP_20150623_09_12_23_Smart

 

 

 

 

Szybkie zakwaterowanie, wypełnienie dokumentów i przedoperacyjne rozmowy z lekarzami wypełniły cały dzień przyjazdu. Błogi sen po podróży szybko przybliżał Amelkę do operacji.

WP_20150624_13_54_41_ProTym razem Amelka dostała podwójną dawkę syropku uspokajającego i bez płaczu spokojnie dotarła na sale przedoperacyjną, gdzie przejął ją zespół anestezjologów.

 

Operacja trwała ponad 3 godziny i przebiegła bez komplikacji.

Amelka gdy otwarła oczy była bardzo rozdrażniona i obolała, jej oczka cały czas pokrywały się łzami.

Nie mogła sobie znaleźć miejsca w łóżeczku, na szczęście ukojenie znalazła w ramionach rodziców i swoim wózeczku gdzie udało jej się w końcu zasnąć.

Sight_2015_06_30_160157_08620150630_16075420150629_135955

 

 

 

 

 

 

 

 

Kolejny dzień już był trochę lepszy, cały czas podawane środki przeciwbólowe sprawiały że choć na chwile dziecko mogło zapomnieć o bólu i się pobawić z starszym bratem.

20150629_13261420150629_104637Sight_2015_07_01_140931_330

Następnego poranka nadszedł czas na  pierwszą zmianę opatrunku. W końcu spod bandaży wyłoniły się wszystkie dziesięć paluszków, jeszcze zakrwawione i opuchnięte ale każdy paluszek osobno.

Dla pewności Amelka przeliczyła wszystkie po kolei i z zadowoleniem pobiegła się bawić.

Sight_2015_06_29_180220_252Sight_2015_07_01_141015_239

WP_20150625_16_25_58_Pro

 

 

 

 

 

 

 

Po śniadaniu wybraliśmy się na krótki spacer, tak się spodobało Amelce że nie chciała wracać z powrotem. Niestety siostra twardo nakazała wracać z powrotem.

Każdy kolejny dzień był coraz lepszy, szybko dziecko zapomniało że ją coś boli i tylko wieczorem gdy przychodziła pora kąpieli i snu wyrażała swoje niezadowolenie z przeszkadzających opatrunków.

W ciągu dnia czas upływał na zabawie i spacerach, towarzystwa dotrzymywał jej starszy brat Szymon i Julia, dziewczynka z polski która dzieliła pokoik z Amelką.

Sight_2015_06_30_174954_528Sight_2015_06_30_162018_511Niestety po kilku dniach wirus powrócił, Amelka zaczęła wymiotować, później Julia, a po dniu także Szymon. Na szczęście wszystko szybko minęło tylko apetyt zmniejszył się drastycznie.

Po tygodniu było już na tyle dobrze że Amelka mogła opuścić szpital i spokojnie z resztą rodziny w przyszpitalnym pensjonacie czekać na zdjęcie szwów.

Pogoda zmieniła się diametralnie, gdy przyjechaliśmy było zimno, chłodno i z każdym kolejnym dniem robiło się coraz cieplej aż zrobiło się gorąco i duszno.

Amelka momentalnie robiła się cała mokra i spocona, niezbyt jej pasował ten upał bo było jej gorąco w rączki w tych opatrunkach.WP_20150626_10_17_09_ProWP_20150625_16_13_12_Pro

Nadszedł dzień ściągnięcia szwów. O dziwo wszystko poszło nadzwyczaj dobrze, Amelka dostała podwójną dawkę środka usypiającego i bez problemu pojechała na sale operacyjną. Wszystko sprawnie poszło i już przed południem Amelka wesoło spacerowała jak gdyby niby nic.

Wieczorem wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. W połowie Niemiec mieliśmy bardzo poważną awarie samochodu i dzięki pomocy Polaków dotarliśmy na najbliższy parking. Pozostało nam czekać całą noc na lawetę. Nasza podróż znacznie się wydłużyła i w temperaturze 38 stopni była wręcz nie do zniesienia ale udało się dotrzeć po dwóch dniach bezpiecznie do domu. Nasza Amelka bardzo ciężko zniosła całą podroż, wymiotowała całą drogę a po powrocie znalazła się w szpitalu, gdzie spędziła prawie tydzień.

Wirus

WP_20150518_18_46_36_ProCzas szybko biegnie, rany po operacji też się szybko goją.

Nasza Amelka, może się już cieszyć u jednej rączki wszystkimi pięcioma paluszkami, jeszcze jest bardzo ostrożna, ale powoli zaczyna się nimi posługiwać.

Druga rączka wciąż zabandażowana, a pod opatrunkiem dystraktor, który już na dobre rozepchnął od siebie kości środkowych palców.

Już wkrótce, Amelkę czeka ostatnia operacja, która  pozwoli się cieszyć z wszystkich paluszków u rąk.

Wyjazd do Hamburga już jest blisko a tym czasem Amelie zaatakował wirus żołądkowy.

Nagle dziecko bardzo osłabło, straciło chęć do zabawy, prawie nic nie jadło, a mimo wszystko  biegunka i wymioty nie odpuszczały, wręcz było ich coraz wiecej

Udaliśmy się zatem z Amelką do szpitala bojąc się o jej stan zdrowie i możliwość odwodnienia.

Na miejscu zrobiono jej badania i podano kroplówkę, jak zwykle pobieranie krwi nie należało do najprzyjemniejszych i wywołało wiele płaczu.

Po powrocie do domu Amelka już grzecznie zasnęła i spała już do rana bez żadnych dolegliwości.

Rankiem zaczęła wesoło gaworzyć i wyrażać chęć do zabawy, z uśmiechem powitała wszystkich domowników.

W ten dzień akurat było Boże Ciało, wiec Amelka ubrała piękną sukienkę i trzymając w ręku koszyk pełen kwiatów, była już gotowa do wyjścia na procesję

WP_20150604_11_13_44_SmartWP_20150604_11_13_23_Smart_1

 

 

 

 

 

Wyruszyła z ogromną chęcią, choć słabe nóżki szybko się zmęczyły, na szczęście z pomocą przyszedł wózek.

Oczywiście w tej wyprawie, nie mogło zabraknąć starszego brata Szymona, dzielnie dzwoniąc dzwonkiem dawał  znać że już idą.

Następnego dnia,  Amelka wybierała się w podróż na urodziny do swojej Kuzynki, niestety w drodze wirus znów zaatakował, tym razem nasilając się jeszcze bardziej.

Znów Amelka wylądowała w szpitalu, leczy tym razem na dłużej.

Przez parę dni podawano jej kroplówki i robiono badania, a gdy już było wszystko dobrze Amelka wróciła do domu.

Szybko musiała się zbierać z formą do wyjazdu

 

 

 

 

 

Wszystko dobrze

P1110559Sight_2015_04_25_111754_646

Nic tak nie cieszy rodziców jak roześmiana buzia dziecka, zwłaszcza po tym jak dopiero co było na stole operacyjnym.

Amelia po tej operacji ma już na jednej dłoni wszystkie pięć palców, został jej ściągnięty aparacik i przeniesiony na drugą rączkę. Teraz już tylko trzeba czekać gdy rany się zagoją.

Na szczęście naszej kruszynce apetyt dopisuje i wszystko ładnie się goi, coraz mniej dokuczają boleści i tylko przy zmianie opatrunku zdecydowanie się nasilają.

Czas spędzony w szpitalu powoli dobiega końca, inne polskie rodziny również wracają do domu.P1110421

Jeszcze tylko podziwiamy widoki w pobliskim porcie, spacerujemy po okolicy i już pakujemy się do drogi powrotnej.

 

P1110426P1110555Dzieciakom tym razem przychodzi podróżować w dzień, co niezbyt się im podoba, bo komu się chce siedzieć tyle godzin w foteliku, skoro tyle energii w zapasie. Na szczęście nie udało się im roznieść samochodu i bezpiecznie wróciliśmy do domu.

Teraz Amelia grzecznie pomaga mamie zmieniać opatrunki i grzecznie uczestniczy w swoich zajęciach.

20150510_15422420150510_154244

20150510_154206

Dni w szpitalu

WP_20150422_18_47_51_ProW następny dzień po operacji Amelka była bardzo słaba, ledwo patrzyła na oczka, dopiero po południowej drzemce doszła do siebie, odbiła się z wózka i zaczęła spacerować po korytarzu.WP_20150423_11_56_53_Pro

 

 

 

 

 

 

Liczne grono dzieci sprawiło, że Amelka szybko przestała się przejmować zabandażowanymi rączkami, tylko zaczęła kombinować jakby w nie wziąć zabawki.

Następnego dnia Amelce zostały zmienione opatrunki i podkręcony  dystraktor, który został zamontowany na drugiej rączce.

Takie zabiegi czekają Amelkę codziennie rano przez długi okres czasu.

Miejmy nadzieję, że rączki będą się ładnie goić i tym razem nie przydarzą się nam żadne niespodzianki.

Na zewnątrz zrobiła się pogoda, wiec Amelka wybrała się pozwiedzać okolicę.

Sight_2015_04_24_153911_006 Sight_2015_04_24_160901_142Sight_2015_04_24_155508_189Sight_2015_04_24_155357_915Sight_2015_04_24_155406_492 Sight_2015_04_24_155822_176

Uciechy w okolicznym placu zabaw było co niemiara, Amelka z chęcią zwiedzała każde miejsce sprawdzając cóż ono za ciekawości skrywa. Biegała sobie po łące próbując dogonić brata, który jej cały czas uciekał.  Słonko szybko schowało się za chmury, gonione przez zimny wiatr, przyszedł czas wracać z powrotem do szpitalnego pokoju.

Na szczęście w szpitalu też nie było tak źle, Amelka szybko łapała zabawkę i biegła bawić się do dzieci. Najbardziej podobały jej się spotkania w szpitalnym przedszkolu, gdzie wskakiwała na rower i kazała się wozić albo wchodziła do małego domku i tam gotowała obiadki i bawiła się w sprzedawce.

P1110365P1110362Sight_2015_04_24_173547_827Sight_2015_04_24_164157_292

Po takim całym dniu wrażeń i nie kończącej się zabawy, Amelka przeważnie bardzo szybko zasypiała, chociaż czasami zbierało jej się również na psoty.

P1110402P1110396

Czwarta Operacja dłoni

WP_20150422_16_21_45_ProWczesnym rankiem o godzinie 5 Amelka zjadła swoje śniadanko, był to ostatni posiłek przed operacją, a później już tylko mogła popijać wodę.

Pół godziny wcześniej, przyszła pielęgniarka z środkiem nasennym, jak się później okazało, ze zbyt małą jego ilością.

Amelka nie zdążyła zasnąć, nie pomogły ani kołysanki, ani matczyne ręce, świadoma zjechała na dół patrząc na zielone maski.

Gdy wjechał stół operacyjny, Amelkę opanowała trwoga, za żadne skarby nie chciała puścić mamy, dopiero po dodatkowej dawce środka usypiającego podanego dożylnie w nóżkę, szybko zamknęła oczka i spokojnie zasnęła.

Operacja trwała ponad cztery godziny i przebiegła bez komplikacji

Słabiutkie dzieciątko wróciło do swojego pokoiku i tylko patrzyło bezwolnie po twarzach, nie mogąc wykrztusić nawet słowa.

 

Pod wieczór Amelka powoli dochodziła do siebie, zdążyła zauważyć że ma już zabandażowane obie rączki. Noc była niespokojna, Amelia nie mogła się ułożyć i zasnąć, a gdy się jej to udało, to zaraz się budziła i próbowała ściągać opatrunki, które coraz bardziej jej przeszkadzały.

 

WP_20150421_09_00_28_ProAmelka powoli stara się nadrobić zaległości po uprzednio przebytej operacji, codziennie wytrwale ćwiczy i uczy się po parę godzin. Potrafi już całkiem ładnie powtarzać słówka, liczyć i składać skromne zdania.

Pora wiosenna zaowocowała w ciągły katar, liczne wirusy,kaszel i inne choróbska.

Na szczęście ciągła inhalacja,lekarstwa i liczne zabiegi sprawiły, że dotrwała w zdrowiu do kolejnego wyjazdu.

Amelkę czeka znowu podróż do Hamburga tym razem na operacje obu dłoni.

Po całonocnej jeździe samochodem dotarliśmy na miejsce, Amelce dopisywał humor i bardzo długo nie chciała spać, skrzętnie drocząc się z mamusią.

Na miejscu długo nam przyszło czekać na szpitalny pokoik, w którym Amelka mogłaby się spokojnie zdrzemnąć, na szczęście  przywitały nas polskie rodziny, w których towarzystwie szybko leciał czas.

Reszta dnia wypełniła się szaloną zabawą dzieciaków i rozmowami z lekarzami.WP_20150421_08_08_24_Pro

Okazało się że tym razem operacja zaplanowana jest na południe.

Konsultacja w Monachium

P1110173Czas spędzony w szpitalu mijał bardzo szybko, każdy dzień był wypełniony codzienną zmianą opatrunku i rozkręcaniem dystraktorów a także zabawą która umilała pobyt Amelce.

W szpitalnym przedszkolu dzieciaki dawały upust swoim emocją nie zwracając uwagi  na to że coś ich boli.

Amelka z ogromną chęcią testowała wszystkie rowerki ścigając się po korytarzu z bratem i resztą polskich dzieci.

P1110200

P1110206

 

Niestety jak to zwykle bywa w takich przypadkach, gdy dzieciaki rozkręcają się na dobre to przychodzi czas pożegnań. Ostatnie zmiana opatrunku i w drogę…

 

 

Tym razem jeszcze nie do domu ale na następną konsultację w Monachium.

P1110217P1110213

Droga po właśnie zakończonych feriach nie była szczytem marzeń, ciągłe korki i ograniczenia prędkości, wydłużyły znacznie czas przejazdu miedzy Hamburgiem a Monachium, na szczęście dzieciom nie   przeszkodziło to w smacznym śnie.

Na miejscu  przywitała nas nasza tłumaczka pani Iwona, której bardzo dziękujemy za pomoc.

Po dłuższym oczekiwaniu na wizytę, pojawił się jak zawsze miły dr Gernet zapraszając nas do gabinetu.

W nimi Amelka dostała wielkie pudło z zabawkami, którym zajęła się przez dłuższą chwile, a my spokojnie mogliśmy porozmawiać.

Doktor przeprowadził wywiad i  oglądnął główkę Amelii, wnikliwie się jej przyglądając stwierdził że jak na zespół Aperta wygląda świetnie i wszystko jest w najlepszym porządku.

Po dłuższej rozmowie, szeregu porad i zaleceń doktor przystąpił do wykonania paru zdjęć do dokumentacji, co nie było łatwe przy prędkości ruchów Amelii.

Doktor zaprosił nas na następną konsultację za rok.

W dobrych nastrojach wyruszyliśmy w drogą powrotną do domu.